😱 Od prawie podpisanego do prawie skradzionego – Wisła Kraków w obliczu transferowego koszmaru
Jeszcze niedawno wydawało się, że temat jest zamknięty, a dziś wraca z nową siłą i budzi niepokój wśród kibiców Wisły Kraków. Chodzi o hiszpańskiego skrzydłowego, którym „Biała Gwiazda” interesowała się już wcześniej, jednak negocjacje zostały wstrzymane z powodu oczekiwań finansowych jego klubu. Teraz sytuacja zaczyna się komplikować — na horyzoncie pojawia się bowiem ligowy rywal.
Mowa o Rafie Tresaco, 25-letnim zawodniku występującym obecnie w hiszpańskiej Segunda División. Piłkarz, który może grać zarówno na skrzydle, jak i w ataku, znalazł się wcześniej na radarze Wisły Kraków. Problemem okazała się kwota odstępnego — jego klub zażądał około 250 tysięcy euro, co skutecznie ostudziło temat przy Reymonta.
Regularna gra i rosnąca wartość
Od tamtego momentu sytuacja Tresaco uległa zmianie. Hiszpan zaczął regularnie pojawiać się w pierwszym składzie i notować solidne występy. W przeszłości najlepszy okres miał w Zamorze, gdzie w jednym sezonie zdobył sześć bramek i dorzucił cztery asysty. Jego profil — dynamiczny, uniwersalny, z doświadczeniem na kilku poziomach rozgrywkowych — idealnie wpisywał się w potrzeby Wisły.
Kontrakt zawodnika obowiązuje tylko do czerwca, co teoretycznie mogłoby ułatwić rozmowy. W praktyce jednak pojawiło się nowe zagrożenie.
Lech Poznań wchodzi do gry?
Według doniesień zagranicznych portali transferowych, hiszpański piłkarz znalazł się również na liście obserwowanych przez Lecha Poznań. Na razie sprawa ma charakter wstępny, jednak sama obecność mistrza Polski w tle zmienia układ sił. Dla Wisły Kraków oznacza to ryzyko, że zawodnik, który był „prawie podpisany”, może zostać „prawie skradziony”.
Co dalej z transferem?
Na ten moment Wisła Kraków dysponuje kompletną kadrą, co wielokrotnie podkreślał prezes Jarosław Królewski. Nie oznacza to jednak, że temat nie wróci latem — zwłaszcza jeśli warunki finansowe ulegną zmianie, a rynek zaoferuje okazję.
Jedno jest pewne: sprawa hiszpańskiego skrzydłowego to przykład, jak szybko sytuacja transferowa może wymknąć się spod kontroli. A dla Wisły Kraków nadchodzące miesiące mogą okazać się kluczowe, by transferowy koszmar nie stał się rzeczywistością.
